radzieckie kipichrony…

Kipichrony były w ZSRR bardzo powszechne i można było je kupić w każdym sklepie z gospodarstwem domowym. Produkowano je ceramiczne lub metalowe. Te pierwsze w zakładach ceramiki technicznej, te drugie z odpadów poprodukcyjnych w zakładach metalowych bądź mechanicznych.

Jeśli w oznaczeniu ich producenta umieszczonym na krążku występują łacińskie litery to jest to krążek powstały w którejś z republik nadbałtyckich. Ponadto jeśli na nim umieszczono w trakcie produkcji cenę, to wyprodukowano go przed 1988 r.

Wiedzę tą posiadłem dzięki Pani Natalia Sankowska-Skandaj, która sama (podobnie jak jej babcia) używała krążka do gotowania mleka. Serdecznie dziękuję za okazana pomoc.

Murell Ltd, London…

Ze zdziwieniem zaobserwowałem, że francuskie krążki do gotowania były importowane do wielkiej Brytanii. Ze znalezionych w internecie szczątkowych informacji wynika, że potentatem w tym względzie była londyńska firma Murell Ltd. Po sieci krąży wiele zdjęć krążków z oryginalnymi kartonowymi opakowaniami w których były sprzedawane. Prawdopodobnie jakaś część ich wywędrowała do USA, Wszak można je kupić o na znanym zagranicznym serwisie aukcyjnym od sprzedawców ze Stanów.

Udało mi się w sieci znaleźć też próbę usystematyzowania (skatalogowania) krążków, pudełek oraz ich wzajemnego powiązania. Jedyna różnica w tym wszystkim to zmieniający się adres firmy Murell. Jednak w tej próbie skatalogowania nie uwzględniono jednego opakowania, które znajduje się w moim kredensiku.

Czytaj dalej „Murell Ltd, London…”

francuskie anti-monte-lait z dzwoneczkiem…

Zaczęło się od znalezienia artykułu o tym jak przerobić typowy, francuski, metalowy krążek do gotowania tak, aby lepiej alarmował o wrzącym mleku. Tekst ten pochodził z francuskiego czasopisma „Les Travaux de l’amateur” [pol. Prace amatora], wydanego 1 grudnia 1930 roku (nr 116). Potraktowałem wtedy ten tekst z lekkim uśmieszkiem na twarzy. Bo komu tak naprawdę chciałoby się modyfikować emaliowany krążek. Zdzierać z niego emalię, wyginać precyzyjnie szprychę rowerową, przyspawywać ją do krążka w miejscu zdartej emalii. Na koniec szukać małego dzwoneczka, który można by zawiesić swobodnie na końcu szprychy. Gdy, jak wiem z doświadczenia, krążek bez tej przeróbki też dobrze spełnia swoją funkcję. Wszystko to okraszono precyzyjnie wyrysowaną ilustracją.

Czytaj dalej „francuskie anti-monte-lait z dzwoneczkiem…”