kipichron…

Po moim odczycie w Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa otrzymałem poniższego maila:

Szanowny Panie,

Z  niewiarygodnym zainteresowaniem i fascynacją wysłuchałem Pana
dzisiejszego wykładu w TMHiZK.
Jak pięknie i interesująco można mówić o małym kipichronie…coś ujmującego.

Jak byłem mały (koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku) to pamiętam
jak Babcia gotowała zawsze mleko używając takiego ceramicznego talerzyka.
Dzisiaj się dowiedziałem jak on się nazywa 🙂
Powinien gdzieś być w szpejach na strychu lub piwnicy. Jak się kiedyś
natknę to  oczywiście Panu przekaże do zbiorów.
Jak pamiętam  to bardzo nie lubiłem jak ten „talerzyk” był oblepiony 
kożuchem z mleka i trzeba go było umyć 🙂

Gratuluje takiej paski (jak rozumiem jednej z wielu:-) oraz takiej 
ciekawości życia, która z Pana emanuje !

Ukłony i pozdrowienia
Marek F[…]

Z późniejszej korespondencji dowiedziałem się że Babcia miała na imię Ludmiła i mieszkała krakowskiem Prądniku Białym.

Dodaj komentarz